Pogrzeb katolicki - Parafia Świętego Józefa i Matki Boskiej Częstochowskiej w Jedwabnie

Idź do spisu treści

Menu główne:

Kancelaria




Pogrzeb katolicki


Pogrzeb katolicki - jest to ogół czynności i modlitw liturgicznych przypisanych przy grzebaniu wiernych zmarłych.
Obrzędy pogrzebu liturgii rzymskiej wyróżniają trzy formy pogrzebu, odpowiadające trzem miejscom ich sprawowania

(dom lub kaplica cmentarna, kościół i cmentarz). Należy podkreślić, że pogrzeb katolicki stanowią wszystkie trzy jego formy,
jak i każda z osobna. Posługa Kościoła powinna w tym przypadku jasno wyrażać rzeczywistą łączność ze zmarłym.
Wybór form pogrzebu (wszystkich trzech, dwóch lub jednej) jest uzależniony
od rzeczywistej przynależności zmarłego
do wspólnoty chrześcijańskiej, korzystania lub nie- z sakramentów świętych oraz innych widocznych znaków,
stanowiących o życiu zmarłego zgodnie z zasadami wiary katolickiej. Bierze się również pod uwagę, co dla rodziny
ma szczególne znaczenie, jakie są zwyczaje lokalne, czego wymaga kultura i pobożność ludowa.
Decyzję o wyborze formy pogrzebu podejmuje proboszcz parafii, do której należał zmarły.

Czy i kiedy należy odmówić pogrzebu katolickiego?
Problem decyzji wyboru formy pogrzebu
, jak również odmowy pogrzebu jest dość delikatny i trudny.
Trudno jest odmówić komukolwiek katolickiego pogrzebu, ale są czasem pewne sytuacje, w których nie można postąpić inaczej
-
ze zwykłej ludzkiej sprawiedliwości. Są też pewne kanony Kodeksu Prawa Kanonicznego, które wyznaczają duszpasterzom
określone normy zachowań.
Zatem Kościół odmawia pogrzebu katolickiego osobom, które same
- z własnej i nieprzymuszonej woli - postawiły się poza nim.
Jest naturalne, że obrzędy danej wspólnoty są przeznaczone dla członków tej wspólnoty, a dla osoby spoza niej
są bezsensowne i niepotrzebne.

Co na ten temat mówi Kodeks Prawa Kanonicznego?
„Kan. 1184 - §
1. Jeśli przed śmiercią nie dali żadnych oznak pokuty, pogrzebu kościelnego powinni być pozbawieni:
1
) notoryczni apostaci, heretycy i schizmatycy;
2
) osoby, które wybrały spalenie swojego ciała z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej;
3
) inni jawni grzesznicy, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych”.

Pierwsza grupa ludzi nie budzi raczej wątpliwości. Są to ci, którzy porzucili wiarę chrześcijańską, dopuścili się herezji lub schizmy,

postawili siebie poza Kościołem. W naszych polskich warunkach czasami zdarzają się odejścia katolików do innych wyznań lub,
jeszcze częściej, do różnego rodzaju sekt, np. do Świadków Jehowy. Wówczas takie osoby pozbawiają siebie prawa
do pogrzebu kościelnego.
Drugą grupę stanowią ci, którzy wybrali spalenie swojego ciała z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej,

a więc np. dla zamanifestowania swojej niewiary w zmartwychwstanie, życie wieczne, itp. Osoby te, kwestionując
podstawy chrześcijańskiej antropologii i eschatologii, same wykluczyły siebie z grona członków ludu Bożego
Kościół dopuszcza kremację zwłok - wydana została w tej sprawie nawet instrukcja - pod warunkiem, że jest akceptowana
katolicka nauka o zmartwychwstaniu i zachowane pewne określone normy.
O ile pierwsze dwa przypadki, określane przez KPK nie budzą większych emocji, o tyle trzeci z nich jest często kontrowersyjny.
Kim są „jawni grzesznicy, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych” (KPK)?

Trudno tu o definicję - każda sytuacja jest inna, jak też każda z nich domaga się osobnego tłumaczenia. Na pewno są to ludzie
jawnie walczący z Kościołem, publicznie gardzący jego nauką bądź jakimiś jej elementami. Do tej grupy można też zaliczyć
publicznych grzeszników, którzy nawet na łożu śmierci nie wyrazili aktu skruchy. Wyjątkiem są ci, którzy przed śmiercią
wyrazili oznaki żalu i skruchy (Dekret Kongregacji Nauki Wiary z dn. 20.09.1973 r.).
Zdarzają się sytuacje, że ochrzczony notorycznie nie korzysta z sakramentów Kościoła (spowied
zi świętej, Eucharystii)
-
wyklucza się w ten sposób z jego życia. Notoryczne niepraktykowanie nie jest jednak dowodem na apostazję.
Duszpasterz powinien przy nadarzającej się okazji upewnić się, że człowiek ten nie chce mieć nic wspólnego z wiarą i Kościołem,
np. w czasie odwiedzin kolędowych. Co więcej, powinien fakt ten odnotować w kartotece parafialnej albo, jeszcze lepiej,
sporządzić dokument pisany, stwierdzający stan faktyczny, z podpisem zainteresowanej osoby.
Wolno jest księdzu
- jeżeli zgodzi się na katolicki pogrzeb takiej osoby - zaznaczyć dezaprobatę Kościoła
wobec tego rodzaju postępowania, np. poprzez mniej okazałą ceremonię pogrzebową czy odpowiednią homilię.
Ceremonia pogrzebowa bowiem ma dla jej uczestników także wymiar wychowawczy - podkreśla że jest to znak dla żyjących,
sposób pokazania, że ważne jest to, jak się żyje.

Kwestia pogrzebów samobójców
Instrukcja liturgiczno
- duszpasterska Konferencji Episkopatu Polski o pogrzebie i modlitwach za zmarłych z dn. 5 maja 1978 r.,
w punkcie 13 podkreśla, że według powszechnego zdania psychiatrów, samobójcy nie są w pełni odpowiedzialni za swój czyn.
"Dlatego nie odmawia się im pogrzebu katolickiego, jeżeli w ciągu życia okazywali przywiązanie do wiary i Kościoła. (...)
Samobójcę, który przed zamachem na własne życie dawał zgorszenie, należy traktować jako jawnego grzesznika"
- czytamy w dokumencie. Często powód podjęcia decyzji o tak tragicznej śmierci, spowodowany jest przeżywanym wielkim kryzysem,
depresją, dramatyczną sytuacją życiową. Taki człowiek nie ma pełnej świadomości czynu. Oczywiście - podczas ceremonii pogrzebowej
można również zamanifestować dezaprobatę Kościoła dla takiego rodzaju śmierci.

Na koniec ważne stwierdzenie:
Odmowa pogrzebu nie jest bynajmniej rozstrzyganiem, czy dany człowiek będzie zbawiony, czy też nie. Również odprawienie
najbardziej uroczystego pogrzebu nie jest równoznaczne z tym, że człowiek ten będzie zbawiony. To należy do Boga.
I Pan Bóg sobie z tym problemem na pewno poradzi. Pogrzeb, jego taka czy inna forma, jest znakiem dla żyjących.
Brak liturgicznej celebry nie jest formą upokorzenia rodziny, ani tym bardziej zmarłego. Paradoksalnie - jest to właśnie
uszanowanie zmarłego, jego całożyciowych wyborów - trudno bowiem kogoś "ciągnąć" po śmierci do kościoła,
skoro za życia nigdy sam nie chciał tam bywać, bądź jawnie i uporczywie kwestionował jego naukę.
Jest to także znak dla żyjących, sposób pokazania, że naprawdę ważne jest to, jak się żyje.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego