Marzec - Parafia Świętego Józefa i Matki Boskiej Częstochowskiej w Jedwabnie

Idź do spisu treści

Menu główne:

Z życia parafii > 2016




Z życia parafii
2016 - Marzec


ŻYCZENIA WIELKANOCNE


Rok Miłosierdzia jest szczególnym czasem modlitwy, refleksji i czynu. Sam Chrystus  pokazuje nam jak przyjmować miłosierdzie od Boga
oraz jak być miłosiernym dla bliźnich. Miłosierdzie to najpiękniejsza prawda o Bogu, który nas kocha, jest bogaty w miłosierdzie,
a Jego miłość chce przebaczyć każdemu dając szansę na rozpoczęcie nowego życia.
Ta miłość pokonała wszelkie zło, dała możliwość wyzwolenia z niewoli grzechu, nadała sens cierpieniu, pokonała nawet śmierć.
Spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym jest „zawsze świadczeniem miłosierdzia i wezwaniem do praktykowania miłości miłosiernej”.

Dzielmy się z innymi radością poranka wielkanocnego, nieśmy tą dobrą nowinę o Zmartwychwstaniu Jezusa do wszystkich, zwłaszcza do ludzi dalekich od Boga,
którzy jak uczniowie z Emaus stracili nadzieję i są pogrążeni w smutku.
Życzę, aby Zmartwychwstały Chrystus towarzyszył naszej drodze życia objawiając się w swoim słowie i w łamaniu chleba, aby ożywiał nasze serca
i przemieniał  nas w chleb dobroci dla głodnych, w napój dla spragnionych, w ubranie dla nagich…

ks. Roman Lompa


KONKURS NA NAJPIĘKNIEJSZĄ PALMĘ ROZSTRZYGNIĘTY (20.03.2016 r.)


Na konkurs zgłoszono 21 palm. Zgodnie z ogłoszonymi zasadami, palmy zostały wykonane z bazi, borówek, bukszpanu, kłosów zbóż,
suszonych kwiatów i traw, gałązek brzozy oraz pięknych ozdób wykonanych z bibuły.

Wszystkie palmy były piękne i miały swój urok. Bardzo trudno było wybrać tą najładniejszą. Po burzliwej dyskusji postanowiono przyznać nagrody
w dwóch kategoriach: pierwsza kategoria - dzieci i młodzież szkolna, druga - instytucje (prace zbiorowe).
W pierwszej kategorii wyróżnienie otrzymał Bartosz Ważny,
III miejsce zajęli Bartosz i Adrian Sztylc, II miejsce przypadło dla Julii i Piotra Kowalczyk,
a miejsce I zajęła palma wykonana przez Mikołaja Barańskiego.
W kategorii instytucje III miejsce zajęło sołectwo Burdąg (dzieci ze świetlicy wiejskiej), II miejsce - Gminny Ośrodek Kultury w Jedwabnie (koło plastyczne),
na miejscu I znalazł się Środowiskowy Dom Samopomocy w Jedwabnie.
Wszyscy laureaci otrzymali piękne albumy i książki ufundowane przez księdza proboszcza.
Pozostali uczestnicy konkursu otrzymali świąteczne stroiki, koszulki oraz słodycze
, ufundowane przez Państwa Bożenę i Edwarda Adamskich
oraz
ks. proboszcza.
Gratulujemy i dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Dziękujemy za ufundowanie nagród.

Parafialny Zespół Caritas


DROGA KRZYŻOWA (18.03.2016 r.)



STACJA I
Sąd u Piłata

Prawda
- ta trudna, niechciana, bolesna, jedna - kosztuje nas coraz więcej. O ileż łatwiej i korzystniej uciec w kłamstewka, w tanie pocieszanie się,
w kolorowe iluzje, w wygodne przemilczanie, w fałszowanie, byleby nie powiedzieć całej prawdy sobie, ludziom, Bogu. Ale bez niej wszystko staje się
zakłamane, nieprawdziwe, nierzeczywiste.

We mnie jest Piłat- symbol kompromisu, zabiegania o własne dobro, wybrania najlepszej dla mnie opcji, stawania po stronie tego, co w danej chwili

wydaje się atrakcyjniejsze. Jak wiele jest we mnie niejednoznaczności. Jedno oblicze w pracy,  inne w domu wobec najbliższych, jeszcze inne
wśród przyjaciół i sąsiadów. Które oblicze, która osobowość jest prawdziwa? Co jest prawdą o mnie? Słowa, myśli czy czyny?

„Cóż to jest prawda? - pyta Piłat. Co jest prawdą o mnie
- pytam dzisiaj ja.
Panie, który jesteś Prawdą
- tak zawsze jawny, szczery, niezmienny - pomagaj nam też być takimi, choćby nas za to osądzano i skazywano na różne krzyże.

STACJA II
Krzyż na ramionach Jezusa

W życiu boimy się wielu rzeczy, ale najbardziej przeraża nas cierpienie: choroba, ubóstwo, samotność, odrzucenie, zdrada i śmierć. Czy ten lęk nas nie zamyka?

Skoro cierpię - należy mi się pomoc, troska, zainteresowanie, opieka. Mam do tego prawo. Ale w swoim cierpieniu nie mogę się tylko koncentrować na sobie.
To nie cierpienie uszlachetnia, ale miłość. To miłość dźwiga, wznosi ku górze i daje życie w pełni.

Przy tej drugiej stacji patrzymy na ciebie Jezu, kiedy bierzesz krzyż na swoje ramiona, i widzimy twoją postawę. Ty nie zamykasz się w cierpieniu.

Nawet, kiedy tak niewyobrażalnie cierpisz - i na dodatek całkiem niezasłużenie - nie myślisz o sobie, ale o innych. Męka otwiera Cię na człowieka.
Pozwala Ci zobaczyć obok siebie drugiego człowieka, który także cierpi. To miłość usuwa lęk krzyża, to miłość popycha cię do przodu, wznosi ku górze.

Naucz mnie Panie, tak przeżywać cierpienie, aby otwierało mnie na drugiego, a nie zamykało. Wlej w moje serce miłość, abym przestał się lękać cierpienia,

abym po prostu kochał. To wystarczy, to naprawdę wystarczy.

STACJA III
Pierwszy upadek Pana Jezusa

Ten pierwszy upadek przypomina mi o moim upadku. O odstąpieniu od pierwotnej miłości. To ta miłość, która wygasa, to gorliwość, której coraz mniej,

to modlitwa odkładana na coraz późniejsze godziny, coraz rzadsza, coraz krótsza. To nieregularna już spowiedź, nie co miesiąc, ale tylko z okazji świąt.
To zgoda na niewinne kłamstwa, na wciąż nowe plotki i oczernianie innych, na krytykowanie Kościoła. To oddalenie się od siebie w małżeństwie,
to
wypominanie sobie trudnych sytuacji, to ciche dni, coraz rzadsze rozmowy i coraz częstsze kłótnie i uparte oczekiwanie na przeprosiny bez gotowości przebaczenia i wyciągnięcia pierwszemu ręki.

Mam zmienić myślenie, zawrócić i przyjąć pierwotną miłość. Z miłością jest jak z ogniskiem: kiedy przygasa, potrzebuje tylko delikatnego podmuchu,

aby z rozgrzanego żaru znów buchnął płomień. Poślij nam Ducha, który wskrzesi na nowo ogień pierwotnej miłości, który zaczął w nas przygasać.

STACJA IV
Jezus spotyka swoją matkę

Ta czwarta stacja jest dowodem na to, że nasza droga krzyżowa to nie tylko trud zmagania się z grzechem, ale także droga miłości, piękna i dobra.

Ta droga krzyżowa - to droga człowieka, w całej prawdzie o jego życiu. Nieprawdą jest, że w ludziach czai się zło, grzech. To nieprawda,
że jesteśmy beznadziejni, że nic dobrego z nas nie będzie, że do niczego się nie nadajemy. To nieprawda, że nic dobrego w twoim życiu się już nie wydarzy,
że nie możesz być lepszy. Ktokolwiek by ci  to mówił, jakkolwiek często byś to słyszał: od rodziców, współmałżonka, szefa w pracy, jest to nieprawda.
Jesteś dobry, jesteś piękny, jesteś wyjątkowy, bo Bóg to w tobie uczynił.

Przy tej stacji mamy popatrzeć na Maryję i zobaczyć w Niej całe dobro i piękno, które także jest w nas. Tylko w to uwierz.

STACJA V
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś... Skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust”

Szymon z Cyreny
- to przykład miłości przymuszonej, miłości z przyzwyczajenia, miłości obojętnej, bez zaangażowania, radykalizmu. Po prostu zawsze tak było,
nie wypadało inaczej, już się do tego przyzwyczaiłem, wypchnęli mnie. Taką miłość Apokalipsa nazywa letniością. „Przecież jestem chrześcijaninem,
chodzę do kościoła, klękam do modlitwy, żyję znacznie lepiej niż inni. Więc czego ode mnie chcecie?”
Tylko jednego: „Weź swój krzyż”. Bądź zimny albo gorący, a więc radykalny, zaangażowany, twórczy. Niech twoje życie stanie się wyraziste, niebanalne,
niech nabierze smaku i charakteru. Nie zadowalaj się tym, co jest dzisiaj. Nie mów: „To mi wystarczy. Wystarczy mi moja miłość, wystarczy mi
moje zaangażowanie, wystarczy mi moja relacja z Bogiem”. Dla Boga to zbyt mało!

Szymon z Cyreny nie chciał być letni. Kiedy przymuszony wziął krzyż został rozgrzany do czerwoności: odtąd stał się gorący. Zaczął wieść życie,

które każdego dnia chce czynić więcej, bardziej wierzyć, bardziej kochać.

Uczyń mi Panie to, co uczyniłeś Szymonowi. Rozpal moją letniość. Chcę być zimny albo gorący, nigdy letni.

STACJA VI
Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa

Gest św. Weroniki prowokuje dziś pytanie o mój chrzest, o moją białą szatę. Jak ona dziś wygląda? W chrześcijaństwie chodzi przecież tylko o życie

swoim własnym chrztem. Aby chrzest był żywy, aby woda chrzcielna nieustannie we mnie pulsowała, aby z każdym dniem docierała coraz głębiej, tam,
gdzie jeszcze jej nie było. Czym dla ciebie jest chrzest? Wydarzeniem z przeszłości? Czymś, co miało miejsce pięć, dziesięć, dwadzieścia,
czy pięćdziesiąt lat temu, kiedy byłeś dzieckiem? Chrzest to najważniejsze wydarzenie w naszym życiu. Nic ważniejszego później się nie stanie.

Chrzest jest spotkaniem z Bogiem, który mnie stwarza. Wszystko zmienia w moim życiu. Chrześcijanin ma podporządkować swoje życie Chrystusowi.
On jest moim Panem. To On dyktuje warunki. To On mówi co jest dobre, a co złe. To On prowadzi moje życie.

WERONIKO, twój gest zmusił mnie dzisiaj do pytania o mój chrzest, o moją białą szatę. Czy jest na niej jeszcze odciśnięty wizerunek Chrystusa,
do którego zostałem upodobniony.
WERONIKO, twój czyn jest dla mnie wyrzutem sumienia i pytaniem:
”Gdzie jest mój chrzest?”.

STACJA VII
Drugi upadek Jezusa

„Ty bowiem mówisz: jestem bogaty i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi”.


Drugi upadek to kolejna niepokojąca diagnoza. Upadłem, bo wydaje mi się, że jestem mocny, bogaty, że wszystko dobrze widzę i że niczego mi nie potrzeba.

Większość naszych upadków wynika z tego, że nie pamiętamy o naszej słabości.

Rozpoznanie Chrystusa jest bardzo mocne. Nam, przekonanym o swojej mocy, sprawiedliwości i pobożności, On ma do powiedzenia tylko jedno:

„Jesteś biedny! Jesteś ślepy!Jesteś nagi!". Wypowiadając te słowa Jezus daje nam jednocześnie lekarstwo: ” Kup u mnie złota w ogniu oczyszczonego”.
Kup u mnie oznacza - zaangażuj się, zrób coś, co pokaże Mi, że chcesz od mnie brać, że chcesz coś zmienić w swoim życiu. Ja nie naruszę twojej wolności.
Dam ci wszystko za darmo. Otwórz się na Mnie!
„Złoto w ogniu oczyszczone”
- to u św. Piotra obraz wiary. Choć mamy wrażenie, że niczego nam nie brakuje, to tak naprawdę zionie w nas
wielka duchowa pustka. Brakuje nam wiary, autentycznego doświadczenia spotkania z Bogiem, wejścia z nim w osobistą relację. Tego nie da się kupić za pieniądze.
Boga spotyka się tylko w prawdzie o sobie.
Drugi upadek to wezwanie do pamiętania o tym, że jestem słaby, ale równocześnie pytanie o moją wiarę. Czy naprawdę wierzysz, że Bóg może wszystko?

STACJA VIII
Spotkanie z płaczącymi niewiastami

Często nazywamy t
ą stację „pocieszeniem płaczących niewiast”. Trudno jednak dopatrzyć się tu pocieszenia ze strony Jezusa. Ja widzę w niej raczej przestrogę,
wezwanie do nawrócenia, zobaczenia swojego grzechu.

Zadziwiające jest to, z jaką łatwością tłumaczymy sobie wiele rzeczy. Próbujemy sobie grzech wytłumaczyć, jakoś załagodzić, uczynić go lżejszym,
mniej poważnym. Grzechy robią się błędami, wina staje się przypadkiem, a płacz nad sobą zamieniamy w rzewne łzy nad Chrystusem.
Dałeś nam Jezu czas. Mamy go wykorzystać na nawrócenie. Ile piasku zostało w klepsydrze? Ile okrążeń mogą zrobić wskazówki na tarczy zegara,

zanim wybije koniec czasu nawrócenia? Przywykliśmy myśleć, że jest go dużo. Przecież ciągle nam to mówią, że Bóg ma zawsze czas dla człowieka,
że nigdy nie jest za późno, że on czeka do końca.
Owszem to prawda, ale zbawienie to moment łaski, który trzeba uchwycić natychmiast. Na nawrócenie jest tylko jeden dobry czas: „TERAZ, bo może się okazać, że jeśli nie teraz
, to NIGDY".

STACJA IX
Trzeci upadek Pana Jezusa

Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie.

Stacja trzeciego upadku jest pytaniem o czuwanie i o nadzieję. O czuwanie, którego wymiernym wyrazem jest stan łaski uświęcającej.

Czy faktycznie codziennie jestem w stanie łaski? Czy po grzechu ciężkim od razu idę do spowiedzi? Czy stan łaski to norma mojego życia chrześcijańskiego?
I pytanie o nadzieję. Czy naprawdę wierzę w to, że przez swoją śmierć wyciągnąłeś mnie z najgłębszej otchłani mojego życia, że wyrwałeś moje życie
z ręki pana tego świata?

Daj mi Boże umrzeć w stanie łaski uświęcającej. Tylko o to proszę, tylko na tym mi zależy.

STACJA X
Jezus z szat obnażony

Widzę Ciebie Panie odartego z szat, oplutego, oszpeconego, poniżonego do tego stopnia, że nie sposób na Ciebie patrzeć. Wszyscy odwracają głowę

od Ciebie. Równocześnie dostrzegam w tym obrazie jakąś niesamowitą godność, pokorę, królewską dostojność - piękny to widok. Św. Paweł napisał,
że Twój sposób na zbawienie świata, to ubogacić nas swoim ubóstwem.

Pozwól mi Panie zobaczyć, że jestem ubogi i słaby, że sam z siebie naprawdę nic nie mogę, bo wszystko w moim życiu to łaska i doświadczenie
Twojej potężnej mocy. Daj mi doświadczenie ubogacenia Twoim ubóstwem, doświadczenie mocy w słabości. Żebym był mocny nie swoją pychą,
nie swoim bogactwem, nie swoimi słowami, ale Tobą, Twoją mocą, Twoim bogactwem.

Stacja ta prowokuje również pytanie o to, na ile dostrzegam obok siebie innych ubogich: ubogich materialnie, moralnie czy duchowo. Na ile umiem się

podzielić swoim ubóstwem, pieniędzmi, czasem, zainteresowaniem, rozmową, talentami?
Kiedy daję z nadmiaru czynię sprawiedliwość, kiedy daję ze swojego ubóstwa
- zaczynam być miłosierny. Czy wierzę, że dając z niedostatku,
zaczynam prawdziwie kochać? Że dopiero wtedy upodabniam się do Ciebie?

STACJA XI
Przylgnięcie Jezusa do krzyża

Stacja przybicia do krzyża każe nam uczynić rachunek sumienia z naszej wierności.
Jest pytaniem o moją wierność kapłaństwu, moją wierność małżonkowi, wierność podjętym obowiązkom. Czy jako kapłan przylgnąłem do Ciebie tak,

że nie sposób mnie od Ciebie oddzielić? Czy tak? To dlaczego na modlitwę poświęcam najmniej czasu? Czy w swojej miłości naprawdę przylgnąłeś
do swojego małżonka? To dlaczego dzisiaj patrzyłeś pożądliwie na inną kobietę? Dlaczego dzisiaj pokłóciłaś się z mężem i obraziłaś na niego tak,
że się nie odzywasz? Ile razy dziennie myślisz bardziej o potrzebach małżonka niż o swoich? Czy kochasz małżonka także w tym, co w nim jest najgorsze,
najtrudniejsze, czego najbardziej w nim nie lubisz?

Bo miłość to wierność aż do śmierci. On nas umiłował, nas, którzyśmy Go zabili.

STACJA XII
Śmierć Pana Jezusa

Stacja dwunasta
- to pytanie o moją spowiedź. To pytanie o mój grzech i o to, czy w ogóle zdaje sobie sprawę, że grzech ma zabójczą moc. On zabija Boga,
ale - jak wielokrotnie mówi Pismo - zabija także mnie. Jeśli się nie nawrócicie, poumieracie. I bynajmniej nie chodzi tu tylko o życie wieczne.

Tu chodzi o moje życie dzisiaj, tu chodzi o takie życie, które jest jakby umarłe. Mówisz, że żyjesz, a jesteś umarły. Tak się czujesz, kiedy znów upadłeś
w kwestii czystości. Jesteś umarły, kiedy po raz kolejny w małżeństwie nie wytrzymałeś i pokłóciłeś się z żoną, pokłóciłaś się z mężem, kiedy nerwy ci puściły
i nawrzeszczałeś na dziecko. Może masz taki grzech, którego tak panicznie się boisz i wstydzisz, że od lat go nie wyznałeś na  spowiedzi
i każda kolejna Komunia św. jest świętokradzka. A może od lat nie idziesz do spowiedzi, bo się wstydzisz? A może po prostu uważasz,
że nie masz się z czego spowiadać. Mówisz, że żyjesz, a jesteś umarły.

Z Twojego przebitego boku wypływają zdroje miłosierdzia, które zapraszają mnie do kratek konfesjonału, regularnie, po każdym grzechu ciężkim,
raz w miesiącu, a może częściej. Tak często jak tego potrzebuję, żeby żyć.

STACJA XIII

Ciało Jezusa złożone w ramiona matki

Ta stacja, w której Maryja trzyma Twoje najdroższe Ciało na swoich kolanach, jest lekcją miłości, która daje wolność
- prawdziwej miłości,
bo miłość jest tylko tam, gdzie jest wolność.

Kiedy mowa eucharystyczna wzburzyła tłumy, które przyszły cię słuchać, pozwoliłeś wszystkim odejść. Za nikim nie biegłeś, nikogo nie błagałeś, aby wrócił,

nie zmniejszałeś wymagań, żeby się jeszcze zastanowili. Wszyscy odeszli. Dałeś im wolność.
Kiedy marnotrawny syn pragnął odejść, dałeś mu swój majątek, a nawet więcej. Tekst mówi, że dałeś mu swoje życie, dałeś mu wszystko, ale nie pobiegłeś

za nim, pozwoliłeś mu odejść.
Dałeś mu wolność.
Kiedy Judasz Cię zdradził, owszem , walczyłeś o niego do końca, pokazywałeś mu, jak bardzo go kochasz, ale pozwoliłeś mu wyjść w ciemność nocy. Dałeś mu wolność.

I dzisiaj stoisz u drzwi i kołaczesz, ale wejdziesz tylko wtedy, kiedy Ci otworzę. Dajesz mi wolność.
Bo tylko tam, gdzie jest wolność, jest też prawdziwa miłość.

Naucz mnie, Panie, w tej trzynastej stacji kochać i być w miłości wolnym.

STACJA XIV
Pusty grób

Grób jest pusty, ale moje serce ma być pełne Twojej obecności.

Nie szukaj Boga w grobie! Szukaj Go w swoim sercu - w Jego eucharystycznej obecności, którą chce ogarnąć Ciebie i Twoje życie.

Panie, ta stacja uczy mnie, że kto Cię spożywa, ten żyje Tobą, tak jak i Ty żyjesz Ojcem, który Cię posłał.
Spraw, abym każdego dnia był głodny Twojej świętej obecności w moim życiu, abym pragnął karmić się Twoim Słowem oraz najdroższym Ciałem i Krwią.


ZBIÓRKA ZUŻYTEGO SPRZĘTU (3.03.2016 r.)


Serdecznie dziękuję parafianom za włączenie się w zbiórkę elektrośmieci.

Jest to dar serca, wspierający projekty pomocowe Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.
Przypomnę, że to stowarzyszenie pomaga wspólnotom Kościoła misyjnego, ofiarom wojen, prześladowań i kataklizmów, budując studnie, szkoły i szpitale.

ks. proboszcz

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego